Dzieci i młodzież — co o nich wiemy, co mówią o sobie w kontekście odporności psychicznej i czego potrzebują lub chcą zmienić.
W niewielkim mieście autobus odjeżdża tylko trzy razy dziennie. Po południu, jeśli chcesz spotkać się z koleżanką albo zostać dłużej w szkole, ryzykujesz, że nie wrócisz na noc. W takiej codzienności dorastają tysiące młodych ludzi.
Potrzeba „świętego spokoju” – bycia poza presją, odpoczynku od natłoku bodźców – pojawia się często. To reakcja na stres szkolny, relacje rówieśnicze, rodzinne, ale też permanentną obecność mediów społecznościowych. Młodzi mówią: czasem chcemy się po prostu odciąć. Cisza, książka, spacer, muzyka – to nie ucieczka, to regeneracja.
Ich głosy wybrzmiały w badaniu „Ważni ludzie z małych miejsc. Głosy młodzieży z małych miejscowości”. W tekście wykorzystujemy fragmenty rozmów przeprowadzonych w ramach tego badania prowadzonego przez Fundację Stocznia dzięki wsparciu Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.
Fundamenty
„Rodzina to podstawa. Jak mam wsparcie w domu, to łatwiej sobie radzę, nawet jak szkoła mnie dobija” (uczestniczka, 17 lat).
„Przyjaciele są najważniejsi. Bez nich to człowiek by zwariował” (uczestnik, 16 lat).
„Odporność to dla mnie święty spokój. Żeby nikt się nie czepiał, żebym mogła posłuchać muzyki i pobyć sama” (uczestniczka, 15 lat).
Młodzi definiują swoje punkty oparcia w prosty sposób: rodzina, przyjaciele, zdrowie, spokój. To baza. Bez niej trudno mówić o dalszych marzeniach i planach na przyszłość.
Co odbiera siłę?
„Najgorsze jest to, że wszyscy wszystko o tobie wiedzą. Plotki się roznoszą, jakby nie było innych tematów. To męczy.”
„Chciałabym chodzić na zajęcia z tańca, ale nie mam jak dojechać. Rodzice nie mają czasu mnie wozić, autobusów nie ma. To się kończy tak, że siedzę w domu” (uczestniczka, 16 lat).
„Tu dla starszych nie ma nic. Jak jesteś dzieckiem, to masz plac zabaw. Potem zostaje przystanek albo sklep.”
„W szkole liczą się tylko oceny. Człowiek może mieć problem, ale to nie jest ważne. Ważne, czy masz piątkę.”
Te słowa pokazują, że trudności nie wynikają z samej wrażliwości młodych, lecz z realnych barier wokół nich. To otoczenie, ograniczone możliwości, brak wsparcia i presja, sprawia, że codzienność staje się cięższa, a równowaga psychiczna trudniejsza do utrzymania.
Co pomaga?
„Jak ktoś ci powie: hej, widzę, że się nadajesz, przyjdź do nas, to człowiek od razu inaczej się czuje. To nie jest, że wpychają cię do kółka, tylko że naprawdę cię chcą.”
„Instruktorka w domu kultury powiedziała: przyjdź, spróbuj, fajnie tańczysz. Teraz nie wyobrażam sobie, żebym miała tego nie robić” (uczestniczka, 15 lat).
„Jak robimy coś razem, to jest inaczej. Nie tylko siedzenie w telefonie, ale że coś się dzieje i że mam wpływ.”
Najmocniejszym czynnikiem wzmacniającym okazuje się zaproszenie: ktoś zauważa młodego człowieka i daje mu poczucie, że jest mile widziany.
Czego potrzebują?
„Przydałoby się miejsce, gdzie możemy posiedzieć, tak normalnie, bez dorosłych, bez gadania, że coś robimy źle. Nie plac zabaw, tylko miejsce dla nas.”
„Lepszy autobus. Serio, jakby był autobus o 20:00, to bym chodziła na próby chóru. A tak – nie ma jak.”
„Wszystko, co robimy, zależy od tego, czy ktoś nas zaprosi. Jak ktoś zaprosi, to przyjdziemy. Ale jak mamy sami pytać, to się wstydzimy.”
„Jakbym miała jedno marzenie, to żeby w moim miasteczku był McDonald’s. Nie dlatego, że tak kocham fast food, tylko dlatego, że byłoby gdzie iść wieczorem” (uczestniczka, 16 lat).
Młodzi nie formułują wielkich manifestów, tylko bardzo konkretne postulaty. I niemal zawsze sprowadzają się one do prostych warunków, które pozwalają nie tylko przeżyć dzień, ale poczuć, że życie w małej miejscowości też może być „dla nich”.
Lekcje dla dorosłych
Z tych opowieści wyłania się obraz młodych, którzy wbrew obiegowym opiniom wcale nie są „roszczeniowi”. Ich potrzeby są podstawowe: wsparcie dorosłych, dostęp do transportu, miejsca spotkań i zajęcia, które odpowiadają ich zainteresowaniom. To baza, na której rozwija się odporność psychiczna. Bez niej młodzi próbują sobie radzić sami, w pojedynkę. Z nią – mogą działać, rozwijać się, wzmacniać nawzajem.
„Odporność psychiczna to nie to, że nic cię nie rusza. To, że masz do kogo zadzwonić, jak jest źle” – mówi siedemnastoletnia uczestniczka badania.
Ten jeden cytat streszcza całość. Młodzi wiedzą, że nie da się żyć bez problemów. Ale chcą mieć oparcie – w ludziach, w miejscach, w relacjach. I chcą być traktowani serio.
Młodzi nie zostawili nas tylko z refleksją. Na koniec badań wspólnie stworzyli apel – list do dorosłych.
To nie manifest roszczeń, ale prośba o szacunek, zaufanie i zrozumienie. Oddajmy im głos.
**Apel do dorosłych stanowi część Raportu „Ważni ludzie z małych miejsc. Głosy młodzieży z małych miejscowości”. Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności, Fundacja Stocznia




